Rok 2024 za nami ; z pełną mocą wchodzimy w kolejny - 2025!
Bądźcie z nami i do zobaczenia wkrótce na boiskach.
Rok 2024 za nami ; z pełną mocą wchodzimy w kolejny - 2025!
Bądźcie z nami i do zobaczenia wkrótce na boiskach.
Nie będąc jeszcze w pełni zregenerowanymi po wczorajszym turnieju Hasencup, docieramy w niedzielę na kolejny turniej - tym razem ekip knajpowych z Neukoln.
Przybywamy w charakterze widza, licząc iż uda nam się tu wbić w kolejnym roku a tu niespodzianka - jedna z ekip się nie stawiła i jest miejsce dla nas. Kolega z ekipy Bierhouse Urban wpisuje nas na listę (gramy jako reprezentant knajpy Lokator w Krakowie) i tak oto zaraz wbiegamy na murawę, toczyć kolejne piłkarskie boje, mimo, iż większość z nas ma już dosyć i chce do domu.
Ale nie ma tak łatwo - robotę trzeba wykonać i mimo bólu i zmęczenia, wychodzimy bojowo na boisko. Pierwszy mecz z ekipą Sandman idzie gładko ; coś tam próbują ale to my strzelamy bramkę i mamy pierwsze trzy punkty w turnieju.
Potem kolejni - Daffke - dwumetrowcy ; wypoczęci i o świetnych warunkach fizycznych a my już ledwo biegający. Strzelają pierwsi i cisną nas cały mecz ale mamy swój moment i go wykorzystujemy: Koza z akcji skrzydłem dogrywa piłkę Artkowi a ten z półwoleja ładuje między rekami bramkarza. Mecz zaraz kończy się wynikiem 1:1 i rywale nawet nam dziękują za świetny występ i efektowną bramkę.
Jesteśmy na fali - trzeci mecz idzie jak z płatka - 3:0 z Klejnoid i w tym momencie organizatorzy turnieju zdają sobie sprawę, iż sytuacja robi się krępująca - nieznana ekipa, nie tylko spoza Neukoln ale spoza Berlina, ba - spoza kraju, robi tu show i zaraz może zagrać w finale i wygrać turniej! Trzeba coś z tym zrobić...
Ostatni mecz ligowy gramy ze znajomymi z Bierhouse - wystarczy nam remis by wyjść z pierwszego miejsca i od razu zameldować się w półfinale. Jest ostatnia minuta meczu ; Artek jest faulowany tuż przed polem karnym rywala, mamy wolny pośredni i dużo czasu na rozegranie tego, jak chcemy. Ale tu następuje fatalne 5 sekund, które wstrząsa całym futbolowym światem (a na pewno tymi, którzy to widzieli) - zamiast rozegrać to spokojnie, Artek zagrywa płasko piłkę miedzy mur obrońców do Kozy, by ten wykończył podanie - ale zbyt lekko - jeden z obrońców przejmuje piłkę, przebiega kilka metrów i oddaje strzał życia - piłka leci przez całe boisko i wpada do...pustej bramki (akurat nasz drogi Wacuś zszedł a niej, myśląc, że to koniec meczu bo sędzia miał go zakończyć zaraz po rzucie wolnym!) Rywale wpadają w szał, my w rozpacz i jeszcze próbujemy ratować sytuację, wskazując na przepis, że nie ma goli zza połowy. Wstępnie sędzia uznaje nasze zdanie ale rywale nie odpuszczają i chcą weryfikacji u Organizatora. Sędzia więc udaje się do niego i tam po chwili wymiany zdań, uznaje tą bramkę co zrzuca nas na 3 pozycję w grupie i walkę jedynie o dolne miejsca. A wystarczyło wykopać piłkę gdzieś w aut i byłoby po sprawie...
Mija trochę czasu, gdzie próbujemy sobie to wszystko wytłumaczyć a tu po chwili dostajemy sygnał, iż mamy grać o 5 miejsce ale nikt już nie ma sił i chęci. Czujemy się oszukani ; z drugiej strony tak zmęczeni, że pewnie w półfinale byśmy stali tylko przy bramce. Po krótkiej wymianie zdań, wychodzimy na mecz z ekipą Trude Ruth and Goldammer i jakimś cudem dogrywamy go bezbramkowo. Seria rzutów karnych kończy się dla nas źle - przegrywamy 3:4 i w końcu (ku radości większości z nas), możemy wracać na bazę. Gdy już mamy się zbierać, dostajemy kolejny sygnał - wszyscy chcą nas oglądać w meczu o 7 miejsce! Ale my nie mamy siły nawet stać a co dopiero biegać. Po lekko nerwowej rozmowie i dobraniu jednej zawodniczki z innej ekipy, rozgrywamy ostatni nasz mecz na tym turnieju, strzelając jedyną bramkę (daleki wyrzut Huberta do Artka, który mija obrońcę i sam na sam z bramkarzem, ładuje piłkę pod porzeczkę) i tak oto kończymy już oficjalnie turniej na 7 miejscu, grając na 200% swoich możliwości i wbrew sygnałom o zmęczeniu organizmu. Wychodząc z turnieju, poszczególne ekipy wstają z miejsc i dostajemy brawa na wyjściu ; wracamy jak bohaterowie i tak się też czujemy - to było wyzwanie, jakiego wcześniej nie doświadczyliśmy i daliśmy radę, mimo iż średnia wieku była u nas mocno po 40-tce.
Z mojej strony wielkie podziękowania dla chłopaków, że zagrali do końca bo wiem, jak wszyscy byli zmęczeni - szczególnie dla Wacka i Marcina P. za ostatni mecz - kiedy gonili z trzech i uszczelnili obronę.
Będziemy ten turniej już zawsze miło wspominać.
Statystyki:
Turniej Knajp Neukoln – 14 lipiec 2024
Faza grupowa:
Sandman – Partyzant 0:1 ( Artek – 1)
Daffke – Partyzant 1:1 (Artek – 1)
Partyzant – Kleinod 3:0 (Artek – 3)
Bierhaus Urban – Partyzant 1:0
1. Bierhaus Urban pkt - 10
2. Daffke pkt - 8
3. Partyzant pkt - 7
4. Sandman pkt - 3
5. Kleinod pkt - 0
Ćwierćfinał:
Partyzant – Trude Ruth and Goldammer 0:0 (karne: 3:4)
Mecz o 7 miejsce:
Syndikat – Partyzant 0:1 (Artek – 1)
Jak co roku, tak i tym razem bawiliśmy się i graliśmy w piłkę na corocznym turnieju Hasencup, przy dźwiękach gitarowej muzy, doborowym towarzystwie i nieodłącznym zestawie.. Coli, Fanty i Beerka czyli po naszemu - piwka.
Zgodnie z tradycją, turniej podzielony był na dwie grupy i klasycznie już dostaliśmy trudniejszych rywali, na czele ze zwycięzcą turnieju. A jeśli dodamy że Hubert złapał groźnie wyglądającą kontuzję tuż przed pierwszym meczem to nasi fani mogli zgodnie krzyknąć: "los ponownie chce przetestować nasz charakter!"
Na szczęście, będąc w bojowych nastrojach, wspomożeni przez sympatyczną Selinę i doping wiernych fanów, ruszyliśmy w bój, nie przejmując się, że i mecze krótkie i sił zaraz brak. Największe hiciory rockowe podgrzewały nasze silniki a zimne piwko chłodziło rozgrzane nastroje.
Przez fazę grupową przebiliśmy się nie najgorzej - dwie wygrane i trzy porażki, co dało nam mocne 5 miejsce (na 6 ekip) i koniec z dalszym graniem ... ale czyżby? NIE!!
Znajdując kawałek wolnej trawy obok, kilka luźnych plecaków i pełną moc w gaciach (tzn. nogach), zagraliśmy wewnętrzny sparing, gdzie gol za golem i piękne akcje raz za razem napędzały nas w tej pięknej grze a jeśli dodamy, gdzie spoglądały wszystkie głowy zgromadzonych kibiców to od razu będzie wiadomo, gdzie rozgrywał się PRAWDZIWY futbol:)
W mini sparingu wygrała drużyna Lepsza nad Lekko Gorszą 10:9 ale z przebiegu meczu można powiedzieć, że ta Lekko Gorsza momentami była Lepsza więc już nie wiadomo, kto naprawdę był Lepszy a kto Lekko Gorszy. Generalnie, wygrał PARTYZANT i dlatego wciąż możemy dalej się spotykać i grać i pewnie dalej będziemy to robić - i za rok i za kolejne lata. Do zobaczenia!
ps. to nie był jeszcze koniec wrażeń - zmęczeni ale nie przygnieceni - pograliśmy wieczorem w pingla w parku plus w kosza 3x3, zamieniając co chwilę piłkę z piwkiem w ręce. Kolejny dzień miał być już tylko relaksem ale los podrzucił nam kolejne wyzwanie - czytaj następny post.
Garść turniejowych statystyk:
skład: Hubert, Marcin P., Kuba, Jakub B.B., Mario, Koza, Wacek, Waldi, Artek
plus gościnnie Selina
bramki: Artek - 2
wyniki fazy grupowej:
Polar Pinguin - Partyzant 1:0
Partyzant - Bierhaus Urban Allstars 1:0
CFB Hasenheide II - Partyzant 3:0
Partyzant - Rixdorfs Reste 1:0
Partyzant - 402 Lost Boys 0:3
Jubileuszowy Turniej Partyzanta już za nami i możemy sobie pogratulować sukcesu, jakim jest zebranie wielu amatorów i amatorek futbolu w jednym miejscu pod Partyzancką banderą.
W tym roku poziom drużyn był wyrównany ; każda drużyna mogła awansować do wielkiej czwórki i powalczyć o podium ale okazało się, iż - jak w ubiegłym roku - finalistą została ekipa Big Time a za nią zaraz LMSNGB, którzy są już stałymi gośćmi na naszych turniejach oraz na trzecim miejscu - ekipa Inglorious Bastards. Nam przypadło 5 miejsce po wygranej z ekipą Wieśka - Weteranami, choć trzeba przyznać, że mieliśmy trochę pecha ; każdy mecz grupowy był do wygrania ale piłka zawsze przechodziła obok bramki a rywale punktowali w ostatnich minutach (jak choćby w meczu z Potokiem, gdzie straciliśmy gola w ostatniej minucie meczu).
Na otarcie łez spotkaliśmy się wieczorem w starym gronie a tam już nie było przegranych ; asysty Kozy przy kieliszkach i trafne komentarze Bartka dały nam upragnione zwycięstwo przy stole. I tak należy trzymać w kolejnych latach!
Nasz turniejowy skład:
bramkarze: Hubert, Bartek P.
obrona: Kuba, Marcin P., Waldi
rozgrywanie: Mario, Wojtek A.
napad: Bogna, Koza, Artek
Wielkie dzięki dla Zbysia Pietruszki za pomoc i "załącznik" turniejowy :)
Statystyki turnieju w pigułce:
JUBILEUSZOWY TURNIEJ PARTYZANTA – 15 CZERWCA 2024
Drużyny:
Grupa A
1. LMSNGB
2. KKS Pilsner Baboons
3. Weterani
4. Inglorious Bastards
Grupa B
1. Partyzant
2. Potok
3. FC KK
4. Big Time
Mecze – faza grupowa:
Grupa A
KKS Pilsner Baboons – Weterani 3:0
LMSNGB - Inglorious Bastards 0:0
LMSNGB - Weterani 1:1
Inglorious Bastards - KKS Pilsner Baboons 0:1
LMSNGB - KKS Pilsner Baboons 2:1
Weterani - Inglorious Bastards 1:0
tabela:
1. KKS Pilsner Baboons 6 pkt (5:2 bilans bramkowy)
2. LMSNGB 5 pkt (3:2)
3. Weterani 4 pkt (2:3)
4. Inglorious Bastards 1 pkt (0:2)
Grupa B
Partyzant – Big Time 0:2
Potok - FC KK 1:3
Partyzant - FC KK 1:2 (Artek)
Big Time – Potok 1:0
Partyzant – Potok 1:1 (Artek)
tabela:
1. FC KK 7 pkt (5:2)
2. Big Time 7 pkt (3:0)
3. Potok 1 pkt (2:5)
4. Partyzant 1 pkt (2:5)
seria karnych dla 3 miejsca: Partyzant – Potok 2:3
Mecze – faza pucharowa:
Ćwierćfinały
KKS Pilsner Baboons - Partyzant 2:0
Weterani - Big Time 0:2
LMSNGB - Potok 3:0
FC KK - Inglorious Bastards 1:2
Półfinały
KKS Pilsner Baboons - Big Time 1:2
LMSNGB - Inglorious Bastards 0:0 (5:4 karne)
Mecz o III miejsce:
KKS Pilsner Baboons - Inglorious Bastards 0:1
Mecz o V miejsce:
Partyzant - Weterani 3:1 (Artek – 2, Koza - 1)
Finał:
Big Time – LMSNGB 1:0
Tabela końcowa:
1. Big Time
2. LMSNGB
3. Inglorious Bastards
4. KKS Pilsner Baboons
5. Partyzant
6. Weterani
7. FC KK
8. Potok
PARTYZANT - PRAWNICY UJ 11:8
skład: Quin, Adrian, Antek, Ihor, Bogna, Wojtek B., Artek ; gość: gracz Prawników
bramki: Adrian (1), Ihor (1), Bogna (2), Wojtek B. (4), Artek (3)
16 lat boiskowej walki i kolejna granica przekroczona ; w sparingu z drugim składem Prawników wygraliśmy pewnie 11:8, prowadząc 1:0 już od 5 minuty gry. Składna gra i piękne bramki - w tym moja 2000-na strzelona w ostatniej minucie meczu, dały nam okazałe zwycięstwo.
Wielkie podziękowania dla wszystkich Partyzantów, zarówno obecnych na meczu i nieobecnych za ten mój sukces ; bez Was bym tego nie osiągnął!
Tegoroczna dobra passa została podtrzymana - po złocie w Toruniu, sięgamy po brąz w Krakowie, w jubileuszowym turnieju Partyzanta więc najbliższej naszemu sercu imprezie.
W turnieju wystąpiło 9 drużyn, zarówno znajome twarze z FCKK, Lions czy Allochtonów jak i nowe twarze : Mądrze Stać czy Ctrl Alt. Byli obecni nasi starzy znajomi Oldboye z Wieśkiem i Pawłem w składzie czy też ekipa z Gdyni - Sportowe Wzgórze, z którymi wygraliśmy finał w Toruniu. Stawkę zamykali Big Time, którzy okazali się triumfatorami turnieju.
Ze względu na nieparzystą liczbę drużyn, zagraliśmy systemem grupowym 3 grupy po 3 ekipy, gdzie wychodzą zwycięzcy plus najlepsza ekipa z drugiego miejsca. Nam los w grupie przypisał ekipy Mądrze Stać oraz Sportowe Wzgórze z Gdyni.
MĄDRZE STAĆ - PARTYZANT 1:3
skład: Wiesiek (gościnnie na bramce), Kuba, Antek, Marcin D., Marcin P., Kuba Belina-Brzoz., Koza, Ihor, Bogna, Artek
bramki: Artek - 3
Świetne otwarcie turnieju ; z debiutującą i sympatyczną ekipą uzyskujemy świetny rezultat, grając ładną piłkę i strzelając efektowne bramki. Jedyny stracony gol pada po raczej kontrowersyjnym karnym ale jako gospodarze turnieju idziemy na rękę rywalom.
PARTYZANT - SPORTOWE WZGÓRZE 0:2
skład: jw z wyjątkiem Wieśka - tym razem bronił bramkarz Allochtonów
Rywale zapowiadali rewanż za finał w Toruniu i udało im się ; najpierw gol po zamieszaniu w naszym polu karnym a potem z karnego po ręce Antka ; my mieliśmy może jedną setkę ale piłka nie weszła do bramki po strzale Artka i dobitce Marcina D. Poza tym rywale się dobrze ustawiali a my nie mieliśmy przestrzeni.
Po dwóch meczach zajmujemy drugie miejsce ale w międzyczasie okazuje się że Lionsi opuścili turniej w atmosferze skandalu (faule i wykłócanie się z ich strony, w końcu rezygnacja po rozczarowujących dwóch remisach). Od fazy grupowej zmieniamy formułę i wszystkie ekipy wychodzą, grając ćwierćfinały.
Ostateczne wyniki grupowe:
Grupa A:
1. Big Time - 4 pkt (2:1)
2. Lions - 2 pkt (2:2)
3. Ctrl Alt - 1 pkt (1:2)
Grupa B:
1. Weterani - 6 pkt (7:0)
2. FC KK - 3 pkt (1:4)
3. Allochtoni - 0 pkt (0:4)
Grupa C:
1. Sportowe Wzgórze - 6 pkt (4:0)
2. Partyzant - 3 pkt (3:3)
3. Mądrze Stać - 0 pkt (1:5)
Faza pucharowa:
Ćwierćfinały:
FC KK - PARTYZANT 0:1
skład: Wiesiek (bram), Kuba, Marcin D., Kuba B.B., Koza, Antek, Ihor, Bogna, Artek
bramka: Artek
Udany rewanż na ekipie FCKK, z którymi przegraliśmy ćwierćfinał w zeszłym roku ; jedyna bramka padła po akcji sam na sam z bramkarzem ; potem rywale cisnęli ale wybroniliśmy zwycięstwo.
Weterani - Allochtoni 1:0
Big Time - Ctrl Alt 1:0
Mądrze Stać - Sportowe Wzgórze 0:4
Półfinały:
WETERANI - PARTYZANT 1:0
skład: Kuba, Antek, Marcin D., Kuba B.B., Bogna, Koza, Artek ; gość: bramkarz Mądrze Stać
Nieudany mecz, pierwsze 10 minut kontrolowaliśmy spotkanie i mieliśmy dwie setki: Bogna z Antkiem i potem jeszcze raz Bogna z kąta ; obie wybronił Wiesiek.
Rywale oddali jeden groźny strzał po wrzutce z pola rożnego i akurat niepilnowany zawodnik trafił. Szkoda bo to my mogliśmy zagrać w finale a tak to zostaje bój o 3 miejsce.
Big Time - Sportowe Wzgórze 3:0
Mecz o 3 miejsce:
PARTYZANT - SPORTOWE WZGÓRZE 2:0
skład: jak poprzednio
bramki: Artek - 2
Tym razem to my zrewanżowaliśmy się rywalom za przegraną w grupie ; asysta Bogny do Artka dała nam pierwszą bramkę a potem kolejną po zamieszaniu w polu karnym rywala, gdzie do piłki dopadł pierwszy Artek i wcisnął na pustą bramkę. Potem miał jeszcze setkę ale bramkarz wybronił. Ostatecznie wygrywamy bój o brąz i zasłużone podium staje się faktem.
Finał:
Big Time - Weterani 2:0
Big Time wielkim zwycięzcą turnieju! Gratulujemy!
Podziękowania idą również dla wszystkich zaangażowanych Partyzantów - od ekipy organizacyjnej, poprzez grającą i skończywszy na gościach. Dzięki ze byliście z nami, ten rok jest dla nas udany - najpierw złoto w Toruniu a teraz brąz w Krakowie. Tak trzymać!
BIG TIME - PARTYZANT 5:14
skład: Kuba, Paweł, Ihor, Bogna, Wojtek B., Koza, Artek
bramki: Kuba - 1, Koza - 3, Wojtek B. - 1, Bogna - 2, Artek - 6 ; jeden gol samobójczy rywali
Partyzanckie Legendy wciąż w gazie!
400-tna bramka Kuby "El Capitano" ; hat trick Piotrka vel. Kozy na 40-te urodziny plus czołówka ofensywna Partyzantów (Artek-Bogna-Wojtek) na swoim mocnym poziomie! A jak do tego dołożymy Ihora, który kontrolował wszystko w środku pola i Pawła, który trzymał defensywę w ryzach to mamy nowy Dream-Team w naszym mieście.
Tak trzymać, Wiarusy!