12.12.2009

UNICORN MISTRZEM! Po raz drugi z rzędu.


UNICORN - SZARAŃCZA 4:2 (3:1)
bramki: Adaś, Piotrek, Konrad, Ziemek - Szymon, Janek

Pierwszy raz w historii PE mecz finałowy wyłonił mistrza - drugi raz w historii został nim Unicorn. W pierwszej edycji system rozgrywek na to nie pozwolił, gdyż o tytule decydowały wyniki z całęgo sezonu zestawione w tabeli. Tym razem było inaczej. Cztery najlepsze drużyny z obu grup grały ze sobą systemem pucharowym. Widać niebieskim jest obojętne jakim systemem gramy, znowu potwierdzili swój prymat w PE.


Zimne sobotnie popołudnie z nie znaczym opadem śniegu i lekkim wiaterkiem bocznym było scenerią tego widowiska. Spotkanie przyciągnęło ok. 20 widzów głównie sympatyków obu drużyn i zainteresowanych prezesów z czołówki ligi. Atmosfera była ciepła i rodzinna. Dzielono się zwłaszcza napojami rozgrzewającymi.


Zaraz po początkowym gwizdku, którego nie było, gdyż nasz jedyny etatowy sędzia doznał kontuzji - tu serdecznie pozdrawiamy Pana Zbyszka - Unicorn zaczął grać swoje. Pierwsza minuta, pierwsza ofensywna akcja niebieskich, pierwsze dośrodkowanie (bo jakże by inaczej), pierwszy strzał głową i pierwsza bramka finału! Dośrodkował bodajże Sadziu, a piłkę obok słupka umieścił Adam.


Dziesięć minut później Szara wykonywała rzut wolny w pobliżu pola karnego jednorożców. Stoper Szary Mateusz posłał piłkę lekko ponad głowami obrońców Unicorna wprost na głowę nie pilnowanego Szymka, który z bliska umieścił piłkę w siatce.
Kilka chwil potem Szara znów strzelała ale refleksem popisał się Przemek, bramkarz niebieskich.



Między 15 a 20 minutą spotkania padła chyba najpiękniejsza bramka finału. Dobre podanie wykorzystał Piotrek i uderzył z pierwszej, zza pola karnego, pod poprzeczkę, nie do obrony. Unicorn po raz drugi cieszył się z prowadzenia w tym spotkaniu.


Przed przerwą Szarańcza straciła jeszcze jedną bramkę - Konrad dostał piłkę na desancie obrócił się w kierunku bramki i z bliska posłał piłkę do siatki. Unicorn grał swoje, aż dziw bierze, że zawsze tak dobrze przygotowana i ustawiona taktycznie drużyna Szarańczy na to pozwalała. Na szczęście dla dobra widowiska po przerwie było już lepiej ze strony żółto czarnych. (Szarańcza bowiem zadebiutowała przed publicznością w nowych strojach o nowych barwach - żółte trykoty w czarne pasy.)


Po przerwie jednorożcy dali się nieco zepchnąć do defensywy, Szara poczuła rywala, zaczęła grać swoje. Efektem tej gry była kontaktowa bramka strzelona około 40 minuty spotkania. W tym momencie zrobiło się bardzo ciekawie, bo wszyscy pamiętamy przecież potyczki Szary w ćwierć- i półfinałach, kiedy to ostatnie minuty były zgubne dla ich rywali. Gra się nieco zaostrzyła, ale nie doszło do brytalnych zagrań. Zresztą cały mecz przebiegał bardzo czysto.


Dziesięć minut przed końcem spotkania wreszcie swoją okazję wykorzystał Ziemek, kopiując niemalże zagranie Konrada z pierwszej połowy i tym samym ustalił wynik spotkania finałowego na 4:2. W ostatnich minutach jednorożcy skupili się na kontrach oddając inicjatywę rywalowi, ten jednak nie był w stanie już nic wskórać.


Mamy więc nowego-starego mistrza. Po meczu wszyscy zgromadzeni gratulowali mistrzom, lał się szampan a przegrani mogli się pokrzepić wiśniówką serwowaną przez niezawodną niebieską obronę.

(z bloga PE)

Brak komentarzy: