4.10.2009

Wielka Niedziela, wielkie emocje w Grupie A


To była Wielka Niedziela w Grupie A! Dwa mecze, które rozgrzały rekordową w dziejach PE liczbę widzów (ok. 40 osób). A było na co popatrzeć - stawką były pozycje wyjściowe przed play-off, a grali między sobą główni faworyci ligi (nie licząc panującego w grupie B Zioma).

PARTYZANT : 3go MAJA 5:2 (2:1)

bramki: Koza 3, Artek, Grzesiek - Mario, Paweł

Obaj rywale jako jedyni w Grupie A nie przegrali meczu, obaj grają ze sobą najdłużej - bo historia ich spotkań sięga już prawie trzech lat, znają się więc jak łyse konie. W pierwszej edycji PE to Partyzanci byli dwa razy górą, w drugiej to 3ci Maja nie stracił punktu.
Obecnie przystępowali do spotkania jako lider i wicelider, emocje były więc gwarantowane.

Obie drużyny zagrały roztropnie, ostrożnie i w duchu fair play. To Partyzanci zdobyli pierwszego gola i mimo bramkowego pościgu ze strony zielonych nie oddali prowadzenia do końca spotkania. Świetne zawody zagrał Koza strzelając trzy bramki, dwie po świetnych podaniach Krzyśka El Gryko. Król Artur, mimo iż dokładnie pilnowany, dołożył jedno trafienie - (jeszcze nie było spotkania bez bramki w jego wykonaniu). Wynik ustalił, atomowym uderzeniem z rzutu wolnego w długi róg najlepszy obrońca I edycji PE Grzesiek.
Klasę u zielonych pokazał Mario. Czerwonoczarni obrońcy nie pozwalali mu na wiele, mimo to siał zamęt pod bramką Partyzantów, zaliczył też jedno trafienie. Drugie dołożył Paweł po niedokładnym wyrzucie partyzanckiego bramkarza strzałem z dystansu.

I tak Trzeciomajowcy oddali fotel lidera Partyzantom, którzy w tej edycji nie byli jeszcze tak wysoko. W czołówce Grupy A przed play-off nie powinno się już nic zmienić.
Za to w rundzie finałowej będzie się jeszcze działo.



UNICORN : SPARTACZ 3:4 (1:1)
bramki: Konrad, Adam, Bartek - Anatol, Bart, Konieczko, Bartek (samob.)

Niesamowicie wyrównany i zacięty pojedynek. Aktualny wciąż jeszcze mistrz PE Unicorn mimo braków kadrowych (bramkarz) stoczył wyrównany pojedynek z będącym w przewadze liczebnej Spartaczem - zielonoczarni mieli 4 czy 5 zmienników, co pozwoliło im zachować pełnię sił do końca spotkania.

Obie drużyny mają już wcześniejsze rachunki do wyrównania, kiedy to w finale Turnieju Niepodległości po rzutach karnych wygrał rzutem na taśmę Spartacz. Teraz historia się powtórzyła. W końcówce lepszymi okazali się gracze spod znaku Kumaka, wskakując na trzecie miejsce w tabeli. Zagrali konsekwentnie i równo. Mistrz, do play-off wchodzi z miejsca dopiero czwartego...

(Przypominam, iż liczą się bezpośrednie pojedynki, a nie bilans bramkowy w przypadku równej liczby punktów)

Brak komentarzy: